Andrzej Potocki: PIASTOHOLIK

Andrzej Potocki: PIASTOHOLIK

Jest tylko jeden powód, dla którego najlepsza polska drużyna 2015/16 nie została mistrzem Polski. Bo nikt tego nie chciał. Nikt, kto miał na to wpływ, poza piłkarzami i trenerem.

To, że dzisiejszy Piast wygląda jak karykatura drużyny sprzed roku, zaczęło się już zimą. Wiara w to, że w 16 chłopa wygra się ligę przeciw Legii wolnej od pucharowych zobowiązań, to była ciężka naiwność. Zespół bez wartościowych zmienników musiał stracić oddech. W tej sytuacji cudem było, że walka o mistrzostwo trwała do ostatniej kolejki. Ale tę walkę przegraliśmy.

Latem straciliśmy dwóch zawodników. Teoretycznie to 20% wartości jedenastki. W praktyce dwa razy więcej. Pomysł, że osłabioną w połowie drużynę uratują zawodnicy, którzy w zespole na tym samym poziomie – Legii – nie byli w stanie nawet oprzeć się o podstawowy skład, świadczy o tym, że menadżerowie piłkarzy mają o kilka słów za dużo do powiedzenia w klubie. Bądźmy uczciwi – co chwilę ktoś ma się w tym klubie odbudować. A to holenderski alkoholik, który w 10 kolejnych klubach nie zagrał więcej niż dwa mecze, a to jego polski odpowiednik, przeciw któremu nie powiedziałbym złego słowa, gdyby klub zafundował mu terapię z prawdziwego zdarzenia, a to chłopak, któremu menadżer niegdyś kupił tytuł odkrycia roku i który każdego sezonu udowadnia, że były to wyrzucone pieniądze.

Potęgę Piasta zbudował Radek Latal. Nikt inny. Odszedł, gdy rozbito mu zespół, który zbudował. Co ja piszę, zrujnowano po prostu. Zastąpił go gość, który wykorzystał prostą ścieżkę kariery – podgryźć szefa. I skutek był taki, że jeden raz w tym sezonie można było być dumnym z Piasta – gdy w meczu z Wisłą Płock zawodnicy na boisku sami ustalali taktykę wbrew futbolowemu analfabecie, dla którego 6 tygodni z Piastem będzie pewnie najlepszym zapisem w CV. W pozostałych meczach trwała działalność dywersyjna.

Latal wrócił na gruzy swojej drużyny. Będzie kierował zespołem, w którym nie ma napastnika, na bocznej obronie gra stoper, bramki strzela człowiek, który sam wie, że nie gra na swojej pozycji. Bramki – zamierzchła przeszłość – od czterech meczów nie zdobyliśmy żadnej.
Czas na transfery już minął. Można zrobić tylko jedną rzecz – niech Radek Latal przeprowadzi tę drużynę w najlepszym możliwym stylu do zimy. Przynajmniej nie będziemy oglądać meczów, w których najlepsi na placu schodzą, żeby zostawić miejsce Jankowskiemu i Masłowskiemu. A potem niech weźmie pełną odpowiedzialność za zespół – jak manager odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania klubu. Dowiódł, że potrafi. Niech mu więc nie przeszkadzają ci, którzy dowiedli, że nie potrafią.

Kategorie: FELIETON, SPORT
Tagi: piast

Autor

Redaktor

"Prestiż" to comiesięczna porcja świeżych i ładnie opakowanych informacji o ludziach i wydarzeniach z Gliwic - o tych, o których wiecie wszystko lub tak się Wam wydaje, a także o tych, o których być może nigdy nie słyszeliście.

Skomentuj

Only registered users can comment.