GRAM, POWIEDZMY PSA

Ona – Alina Czyżewska. Rocznik 1990. Aktorka z dużym scenicznym doświadczeniem. Pochodzi z Gorzowa Wielkopolskiego.
On – Mariusz Galilejczyk. Rocznik 1982. Aktor tuż po krakowskiej szkole teatralnej. Urodził się i mieszka w Chorzowie.

Prestiż: Gracie w sztuce „Psie serce” Michaiła Bułhakowa, rosyjskiego pisarza i dramaturga, twórcy m.in. Mistrza i Małgorzaty, jednego z najważniejszych dzieł XX w. Czy to nie jest taki zramolały trochę tekst? Czy jest nadal aktualny? Powiedzcie coś o tym.
Ona: W żadnym wypadku nie jest zramolały. Jest na wskroś aktualny. Bułhakow pisał go bardzo dawno temu i w zupełnie innych warunkach politycznych. Był to na tyle niewygodny tekst, którego władza tak się bała, że przez ponad sześćdziesiąt lat go nie drukowano. Natomiast dzisiaj zmieniły się konteksty historyczne. Niektóre sztuki są uniwersalne i ten tekst obecnie znaczy co innego w naszym polskim i ogólnoświatowym kontekście.
On: Oczywiście są rzeczy, które się nie zmieniają. Od razu widać, że to jest Bułhakow. Czyta się to, co napisał i otwiera się tyle światów. Z resztą, Krzysiu (Krzysztof Rekowski, autor scenariusza i reżyser) przerobił to na scenariusz, po przeczytaniu którego otwiera ci się tyle różnych, uniwersalnych i aktualnych teraz połączeń, że naprawdę widać, że to jest mistrz.
Ona: W trakcie prac nad tym spektaklem rozmawialiśmy i o tamtejszej rzeczywistości, czyli o rewolucji z 1917 roku, i o tym, co się stało z ówczesnym światem, czym to skutkowało i jakimi tragizmami skończyły się też tamte wydarzenia. Ale również sięgaliśmy do wątków współczesnych, ponieważ ta sztuka porusza również takie tematy, które cały czas przewijają się w historii ludzkości.
On: Jak długo będzie istniała ludzkość, będą i te problemy.

P: A jakie to problemy?
Ona: Traktowanie innych ludzi…
On: … jak podludzi. Kiedyś na przykład był problem z niewolnictwem, albo chociażby trudna relacja mężczyzna – kobieta. Kiedyś kobiety były traktowane dużo gorzej niż teraz. Dopiero musiały zawalczyć o prawa… W wątku podludzi, ogólnie chodzi o to, że zawsze znajdzie się ktoś traktowany gorzej z jakiegoś powodu.
Ona: I też na ile z powodów wyższych – tak zwanych w cudzysłowie – my, jako społeczeństwo, świat, godzimy się na pewne rzeczy, na przykład na doświadczenia naukowe, na eksperymenty medyczne.
On: To też kwestia…
Ona: … etyki
On: Etyki i eksperymentowania. Ciekawość sprawiła, że ktoś kiedyś musiał wykopać trupa z cmentarza, pogrzebać mu w głowie, żeby dowiedzieć się, jak wygląda mózg i tak dalej, co wtedy w ówczesnym czasie było traktowane jako skandal. Ale ktoś to zrobił i teraz wiemy już jak wygląda mózg i możemy pomóc ludziom chorym. Ale tu też pojawiają się pytania o tę etykę…P: Jak długo już pracujecie nad tą sztuką?
On: Właśnie ostatnio o tym myślałem…
Ona: Zaczęliśmy na początku lutego, a premiera na początku kwietnia. Dwa miesiące.

P: Pani kogo gra?
Ona: Służącą, opiekunkę, pielęgniarkę.
On: A ja powiedzmy psa, ale zostawiłbym to w otwartym nawiasie…
Ona: U Bułhakowa jest to pies. Natomiast my patrzymy na tego psa bardziej symbolicznie.
On: Co to w ogóle znaczy pies?!
Ona: Pokazujemy traktowanie innego gatunku.
On: Bo jeżeli chodzi o zwierzęta to póki co traktujemy je jak niższy gatunek. I o tym też dużo rozmawialiśmy w czasie prób. Można na to spojrzeć w różny sposób. Dlaczego on/pies ma być gorszy, lepszy? Czy można to wartościować?
Ona: Chodzi też o prawa zwierząt. Też, bo ostatnie lata skutkują większą świadomością ludzi, jeżeli chodzi o stosunek do zwierząt, wykorzystywanie ich w eksperymentach naukowych, które mają służyć polepszeniu życia człowiekowi. Ale gdzie są granice? I to też są tematy, które poruszaliśmy, które poruszają obecnie opinie publiczną. To też są tematy, które z tego tekstu Bułhakowa wypływają. To nie jest tak, że my zajmujemy jakieś stanowisko, czy dajemy odpowiedzi, czy w ogóle zajmujemy się tym problemem. Nie. Bułhakow daje mnóstwo coraz to nowych linków, które cały czas tak naprawdę się tworzą w rozwijającej się rzeczywistości.
On: Zadajemy sobie pytania. Próbujemy też tak przekazać tekst, żeby ludzie także sobie zadawali pytania. Żebyśmy wszyscy zadawali sobie te pytania, na które nie ma odpowiedzi. Jest milion możliwości. Ale wracając do tych zwierząt…

Kiedy człowiek jest w jakimś stopniu niepełnosprawny, ale mamy z nim kontakt, to taką osobę traktujemy jeszcze jak człowieka, choć już z dystansem, ale staramy się jej pomóc. Ze zwierzętami już nie mamy takiego kontaktu, więc możemy je traktować niżej.

Możemy je jeść, możemy wykorzystywać i tak dalej. I takie kwestie też poruszamy.
Ona: Mariusz w ogóle przeszedł na weganizm. [śmiech]
On: Ja na razie próbuję weganizmu. Nie jestem radykalny.

zdjęcie: Bożena Nitka / archiwum teatru

P: Ale krakowską kiełbasą chcą pana raczyć?
On: Tak.
Ona: Będzie zamiennik.

P: Czy do tej pory nie było jakichś przeszkód w pracy nad sztuką, które spowodowały, że nagle stanęliście przed ścianą nie wiedząc co dalej?
Ona: Nie.
On: Nie. Naprawdę, według mnie to kawał fajnej pracy. Dużo rozmów…
Ona: Przez prawie miesiąc po prostu siedzieliśmy, rozmawialiśmy.
On: Szukaliśmy inspiracji, oglądaliśmy filmy, rozmawialiśmy, czytaliśmy książki.

P: Jak odbieracie ten pomysł inscenizacyjny, polegający na tym, że scena zajmuje więcej miejsca niż publiczność?
On: No tak na 100 osób liczyliśmy miejsc.
Ona: Taka bliskość aktora z widownią jest dla nas bardzo ciekawa. Lubię mieć kontakt, móc spojrzeć widzom w oczy, i widzowie także widzą każde mgnienie oka, każde pół emocji, które gdzieś tam się zarysowuje. To o to chodzi.
On: A ja dawno tego nie miałem, dlatego też się cieszę. Kiedy gram sceny w kontakcie z widzem zdaję sobie sprawę z tego, że dawno czegoś takiego nie robiłem i jak bardzo zacząłem uciekać od tego widza. I to jest super, bo teraz muszę nad tym pracować. Fajnie jest.

P: Na koniec spróbujcie zachęcić czytelników do zobaczenia tego spektaklu.
On: Hau, hau! Przyjdźcie, przyjdźcie mnie zobaczyć!
Ona: Ja zapraszam wszystkie osoby, wszystkich tych mieszkańców, którzy chcą widzieć w teatrze taką przestrzeń, nie tylko do oglądania i oklaskiwania, ale przestrzeń do namysłu, do refleksji, do poszerzania swojej świadomości i otwarcia się na pewne pytania, kwestie, problemy, których na co dzień nie dotykamy, i nie zajmujemy sobie nimi głowy. A warto, żeby teatr był właśnie takim miejscem, gdzie aktorzy, artyści zajmują się trochę, jakby w imieniu społeczeństwa pewnymi rzeczami i pewnymi sprawami po to, żeby się tym podzielić.

P: Bijecie na alarm?
On: To bardzo ważne, co powiedziała Alina, ale teraz wydawać by się mogło, że trzeba będzie, poświęcić dużo uwagi, skupić się, bardzo intensywnie myśleć, męczyć się przede wszystkim. A wydaje mi się, że staramy się to w takiej formie przekazać, żeby to było interesujące, wciągające dla widza i fabularnie ciekawe. A potem można sobie zadawać pytania dotyczące już szerszych kontekstów. Ale przede wszystkim jest to też ciekawa historia, więc zapraszamy bardzo serdecznie wszystkich.
Ona: A żeby trochę z tematów cywilizacyjno-politycznych zejść… to jest to też spektakl o potrzebie bliskości, która towarzyszy bohaterom. Potrzebie akceptacji i potrzebie po prostu bycia dla siebie dobrym człowiekiem.

Psie serce – spektakl

  • Michał Bułhakow
  • Premiera: 7 kwietnia 2017 r.
  • czas trwania: 160 min / 1 przerwa
  • tłumaczenie: Irena Lewandowska
  • adaptacja i reżyseria: Krzysztof Rekowski
  • scenografia: Jan Kozikowski
  • projekcje: Emilia Sadowska
  • muzyka: Sławomir Kupczak
  • ruch sceniczny: Filip Szatarski
  • inspicjent: Marek Migdał
  • produkcja: Beata Sokołowska
  • obsada: Mariusz Galilejczyk (Szarik/Szarikow), Łukasz Kucharzewski (prof. Preobrażeński), Michał Wolny(dr Bormental), Alina Czyżewska (Zina), Aleksandra Maj (Szwonder), Karolina Burek(Sekretarka/Wiaziemska), Łukasz Kabus (Żarowkin) Ze specjalnym udziałem Ewy Wyszomirskiej i Waldemara Kotasa.