Kontakty z nami

Ludzie

Producent uśmiechów robi rewolucję w implantologii

Opublikowane

-

zdjęcie: Michał Buksa

Dr inż. LECH DOBRZAŃSKI to inżynier stomatologiczny. Pasjonat nowych technologii, dla którego skróty CAD i CAM, CNC, SLA, SLM, 3D czy CBCT stanowią prozę zawodowej codzienności. Zawsze podkreślający, że w pracy jego zespołu najważniejsza jest jedna osoba – pacjent. Od początku swojej aktywności zawodowej związany ze stomatologią i protetyką stomatologiczną. Manager z wieloletnim stażem. Absolwent Politechniki Śląskiej, na której uzyskał specjalizację z Elektroniki Biomedycznej. Posiada także stopień doktora inżyniera w zakresie inżynierii stomatologicznej uzyskany na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Magazynowi Prestiż gliwicki opowiada o implanto-skafoldach – rewolucyjnej technologii, która powstaje w jego Centrum Badawczo-Rozwojowym Asklepios.

Gliwice od lat mają ambicję stać się miejscem przyjaznym nowym technologiom. Realizacji tego zamierzenia służą m.in. organizowane przez gliwicki samorząd konferencje, na których obecni są przedstawiciele świata nauki.

Prawdziwą i wartą nagłośnienia determinację wykazują jednak przedsiębiorcy, którzy łączą działalność biznesową z badaniami nad stworzeniem nowej, nie wykorzystywanej nigdzie na świecie technologii. Taką działalność prowadzi gliwicki Asklepios. Tu, w Centrum Projektowo-Badawczo-Produkcyjnym Inżynierii Medycznej i Stomatologicznej powstają innowacyjne implanto-skafoldy stomatologiczne i szczękowo-twarzowe oraz uzupełnienia protetyczne najwyższej jakości, wykonywane najszybciej w Polsce.

Rewolucja w implantologii
Na razie jest tak – dostępne na rynku implanty stomatologiczne (dodajmy, że żadne z nich nie są produkowane w Polsce) to implanty prefabrykowane, czyli wytwarzane w fabrykach, o ściśle powtarzalnych kształtach. Lekarz dentysta, który planuje leczenie, ma do dyspozycji kilka rodzajów ich średnic i spośród nich wybiera właściwy dla swojego pacjenta. Oczywiście, niesie to ze sobą pewne ograniczenia. I to one właśnie zrodziły potrzebę stworzenia takiej technologii, która pozwoli na zaprojektowanie implantu dostosowanego do indywidualnych potrzeb pacjenta.

Za dwa lata, dzięki innowacyjnej technologii, która przygotowywana jest w Gliwicach, implant zintegrowany z łącznikiem będzie projektowany w sposób zindywidualizowany, a następnie drukowany w technologii 3D. W taki sposób nie wykonuje tego nikt na świecie. Powstały już pierwsze prototypy, a naukowcy wraz z praktykami pracują nad udoskonaleniem procesu wytwarzania implantów i zapewnieniem im najwyższych parametrów wytrzymałości i jakości.

Implanto-skafoldy
Centrum Badawczo-Rozwojowe Asklepios pracuje obecnie nad implanto-skafoldami. Skafold to rodzaj rusztowania, przez które komórki kostne są w stanie przerastać. Implant to element lity, który odbudowuje utracone tkanki. Implanto-skafold to rozwiązanie hybrydowe umożliwiające pełną integrację wszczepianego elementu z tkankami kostnymi pacjenta. Pozwala to na stosowanie tego typu wszczepów także w przypadku niewystarczających warunków kostnych dla typowych implantów cylindrycznych.
– Dzięki temu możliwe jest całkowite zindywidualizowanie implantu, a co za tym idzie, zaprojektowanie i wykonanie uzupełnienia protetycznego w sposób optymalny dla zastanych warunków – wyjaśnia dr inż. LECH DOBRZAŃSKI, Prezes Zarządu Centrum Projektowo-Badawczo-Produkcyjnego Inżynierii Medycznej i Stomatologicznej Asklepios. – Już teraz możemy dokładnie rozplanować usytuowanie filarów obudowy protetycznej i na tej podstawie przygotować uzupełnienie protetyczne umożliwiając przywrócenie szerokiego uśmiechu pacjentowi po jednym zabiegu.

Technologia, nad którą pracują w Asklepiosie, to olbrzymie przedsięwzięcie badawcze, współfinansowane ze środków Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój Unii Europejskiej. Już teraz projekt ten poszczycić się może licznymi wyróżnieniami i medalami.
– To są niespotykane nigdzie rozwiązania – wyjaśnia Lech Dobrzański. – Nikt na świecie nie dysponuje gotową technologią powtarzalnego druku 3D implantów. Liczymy, że w Gliwicach rodzi się technologia, która będzie towarem eksportowym. Jest to możliwe dzięki doskonale dobranej grupie osób, która łączy wiedzę naukową z doświadczeniem praktycznym. Pracują u nas zarówno lekarze dentyści z doświadczeniem klinicznym, technicy stomatologiczni, inżynierowie stomatologiczni jak i inżynierowie inżynierii materiałowej. Prawdziwie interdyscyplinarny zespół. Wszyscy posiadają wieloletnie doświadczenie w swojej pracy. W tej grupie są zarówno profesorowie jak i doktorzy, co także potwierdza nasz potencjał merytoryczny – przekonuje.

Centrum Badawcze najwyższej próby
Badania nad innowacyjnymi rozwiązaniami z zakresu inżynierii stomatologicznej prowadzone są od kilku lat. W tym czasie powstała m.in. autorska technologia produkcji uzupełnień protetycznych i implantologicznych z wykorzystaniem druku 3D. – Udało nam się stworzyć miejsce, w którym jako jedyni w Polsce posiadamy w jednym miejscu całą linię produkcyjną umożliwiającą wykonywanie najbardziej skomplikowanych planów leczenia protetycznego całkowicie cyfrowo, a projektowanie nowego uśmiechu możemy rozpocząć już od projektowania implantu. Posiadamy profesjonalną drukarkę do druku modeli polimerowych, czyli drukarkę 3D w najdokładniejszej na rynku technologii SLA. Drugą wartą wymienienia maszyną jest drukarka 3D w technologii SLM do wytwarzania elementów metalowych, na której możemy przygotowywać zarówno mosty protetyczne z chromokobaltu, jak i konstrukcje tytanowe, w tym implanty.
Trzecim ważnym urządzeniem naszego parku maszyn jest bardzo precyzyjne centrum frezarskie, które korzysta z laserowych pozycjonowań, niezwykle powtarzalne i bardzo szybkie, co pozwala na tworzenie elementów protetycznych wysokiej jakości w krótkim czasie. Zadbaliśmy także o możliwość ciągłej pracy całego systemu – korzystamy z przemysłowego robota mogącego pracować całą dobę, co znacząco wpływa na skrócenie czasu niezbędnego do wykonania elementów protetycznych. Posiadamy też pracownię projektową wyposażoną w kompletne oprogramowanie CAD CAM, zarówno do produkcji implantów, uzupełnień protetycznych, jak i do normalnej produkcji przemysłowej. Mamy także w pełni urządzoną pracownię protetyczną do nadawania końcowego wyglądu naszym pracom, a także laboratorium jakościowe, w którym będziemy mogli bardzo skrupulatnie kontrolować wyniki naszej pracy – wylicza Prezes Asklepiosa i zdradza, że w najbliższym czasie w Centrum Badawczo-Rozwojowym pojawi się jeszcze jedno ultranowoczesne urządzenie do tworzenia powłok o grubości nawet tylko jednej warstwy atomowej.

Ta długa lista specjalistycznych urządzeń, praca oparta na własnej technologii i zespół z zacięciem badawczym są świadectwem tego, że Asklepios to miejsce, które na mapie polskich firm zajmujących się protetyką jest prawdziwą perełką.

Ekspresowy Piękny Uśmiech
Do tej pory leczenie protetyczne wymagało poświęcenia przez pacjenta nawet kilku tygodni, a w przypadku implantów nawet kilku miesięcy. Dzięki nowoczesnej technologii stosowanej w Asklepiosie można skrócić ten czas do jednego zabiegu w przypadku odbudowy całych łuków na implantach (stosując rozwiązania trwałe, a nie tymczasowe, jak to było do tej pory) oraz do 48 godzin w przypadku wysokoestetycznych koron i mostów pełnoceramicznych. To dobra wiadomość dla osób, które dysponują ograniczonym czasem np. pracując za granicą.
– Jako jedyni w Polsce dysponujemy urządzeniami i technologią, która pozwala realizować skutecznie plany leczenia implanto-protetycznego u pacjentów z ograniczoną bazą kostną, którzy nie mogliby mieć wszczepionych typowych implantów cylindrycznych. Precyzyjne obrazowanie CBCT wraz z indywidualnym projektowaniem i pozycjonowaniem implantów oraz dedykowana temu protetyka, to prawdziwy przełom w leczeniu implantologicznym zarówno w Polsce, jak i na świecie. Dla pacjenta korzyść jest ogromna – podczas jednej wizyty możemy przywrócić jego piękny uśmiech. Oznacza to dużo mniej stresu związanego z każdą wizytą oraz niewątpliwą oszczędność cennego czasu przy zachowaniu najwyższej jakości, gdyż zęby charakteryzowane są jeszcze przed zabiegiem na podstawie uzyskanych wcześniej modeli i badań. Już po jednym dniu pacjent może uśmiechnąć się szeroko zapominając o tym, że ma jakiekolwiek uzupełnienie protetyczne – mówi doktor Dobrzański.

W portfolio gliwickiego Asklepiosa są także korony i mosty, w tym most okrężny, gotowe w 48 godzin. Nieco dłuższy czas potrzebny na przygotowanie takich prac wynika z faktu, że inaczej niż w przypadku implantów, wykonanie elementów protetycznych rozpoczyna się w momencie opracowania zębów przez lekarza dentystę, a sam proces spiekania koron pełnoceramicznych trwa minimum 8 godzin. Mimo to cała procedura zajmuje tylko dwie doby.
– W deklarowanym czasie przygotowania elementów protetycznych przewidujemy także spotkanie technika ceramisty z pacjentem, w trakcie którego ma miejsce końcowa charakteryzacja zębów. Dzięki temu efekt estetyczny jest zawsze bardzo dobry i zgodny z oczekiwaniami pacjenta – wyjaśnia Prezes Asklepiosa. – Dysponujemy sprzętem, który jest w stanie wykonać to najszybciej, jak to jest obecnie możliwe, przy zachowaniu najwyższych parametrów wytrzymałościowych – dodaje.

Rzeczy niemożliwe wykonuje się tu zatem od ręki… Jakże uzasadniona w związku z tym jest nazwa firmy – Asklepios w greckiej mitologii to przecież bóg sztuki lekarskiej i jeden z herosów.

foto: Michał Buksa

Ekipa firmy Asklepios / foto: Michał Buksa

 rozmawiała Adriana Urgacz-Kuźniak

Dziennikarka od lat wielu, czująca szczególną bliskość z tematami kulturalnymi, społecznymi i miastotwórczymi. Jej mottem życiowym są słowa mistrza Sapkowskiego, zgodnie z którymi lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich. Gdy pracuje, nuci pod nosem Teksańskiego zespołu Hey, twierdząc, że to utwór o niej, choć muchy by nie skrzywdziła. Nie, aniołem nie jest, ale złe moce interesują ją tylko w horrorach Stephena Kinga.

Ludzie

MASKArady

– nie tylko o tym, że uśmiech czasem szkodzi

Opublikowane

-

Anna Gliszczyńska / zdjęcie: Anna Gołębiowska Photography

Początek roku, podobnie jak inne daty graniczne, sprzyja podsumowaniom. Czasem lista pozycji po stronie strat jest długa niewspółmiernie do tej po stronie zysków i nasz bilans wychodzi na minus. To znacznie obniża nastrój, a czasem prowadzi również do poważniejszych stanów, z depresją włącznie. O tym, dlaczego to tak nas dotyka, mówi terapeutka i psychodramatystka Anna Gliszczyńska z Ośrodka Leczenia Depresji i Nerwic „Sikornik”.

Anna Gliszczyńska / zdjęcie: Anna Gołębiowska Photography

Myślę, że mało jest takich ludzi, którzy nigdy w życiu nie przechodzili przez trudne momenty, nie doznawali strat i nie mieli objawów, które powszechnie nazywa się depresyjnymi, a których etiologia może mieć najrozmaitsze podłoże. A jednak nie wszyscy trafiają ze swoimi problemami do specjalisty.

Często słyszymy, że powinniśmy się wziąć w garść, a jakikolwiek kiepski nastrój jest źle widziany, nawet jeśli jest on uzasadniony naszymi przeżyciami. Bo przecież normalne jest, że jeśli tracimy coś dla nas ważnego, przeżywamy smutek, ale okazywanie go jest już passé. Ludzie w naszym otoczeniu nieustannie nas oceniają, pouczają, że żal trwa zbyt długo lub wyrażają swoją dezaprobatę ponieważ nie wyglądamy tak, jak tego od nas oczekują. Czasem słusznie, a czasem nie, wysyłają nas do specjalisty lub nakazują: zrób coś ze sobą, bo nam taka nie pasujesz. Nie pasujesz do naszego radosnego, hedonistycznego świata. Wszyscy chcą mieć uśmiechniętą mamę, zadowolonego ojca, wesołą żonę bądź męża. Te oczekiwania są powszechne.


Więcej w najnowszym wydaniu magazynu Prestiż gliwicki nr 01/2019

czytaj dalej

Ludzie

Chciałam narozrabiać

Chcę zawalczyć o Polki. Obecnie trenuję ze mną kilka milionów kobiet, ale to wciąż za mało.

Opublikowane

-

zdjęcie: mat. prasowe CH FORUM

Rozmowa z Ewą Chodakowską, zwaną „Trenerką Wszystkich Polaków”

Ewa Chodakowska odwiedziła Gliwice na zaproszenie świętującego 10 urodziny Centrum Handlowego Forum. Urzekła nas jej uroda i zaskoczyła życiowa mądrość i dojrzałość. W świecie, w którym dużą sprzedaż odnotowują producenci czarnych parasolek, miło zasiąść do rozmowy z kimś, kto zdaje się tak dobrze rozumieć kobiety…

Pani Ewo…

Ewo. Niech będzie po imieniu, sportowo. Na sali treningowej nie ma „pań” i „panów”…

Zatem Ewo… W jakim stopniu Sanok, małe miasto, wpłynęło na to, kim teraz jesteś?

Mieszkając i wychowując się w Sanoku miałam ogromną potrzebę wypłynięcia na głębokie wody, przeniesienia się do większego miasta i rozpostarcia skrzydeł. Od samego początku miałam pomysł na siebie. Chciałam tworzyć coś ważnego, choć nie od razu wiedziałam, co to będzie. Sanok dawał na to niewielkie możliwości. To nie znaczy, że nie kocham tego miasta. Moja rodzina, w tym dwie moje siostry nadal tam mieszkają. Wiodą bardzo spokojne, przyjemne życie. Ale ja zawsze wiedziałam, że nie tam jest moje miejsce. Chciałam coś jeszcze w życiu narozrabiać.

Jak wygląda dzień Ewy Chodakowskiej?

(śmiech). Codziennie żyję trochę inaczej. Bardzo często zmieniam miejsce pobytu. Około 6 miesięcy w roku mieszkamy w hotelach. Każdy dzień jest inny, każdy niesie inne zobowiązania. Ktoś może pomyśleć, że fajnie żyć jak Chodakowska i realizować się w swoich pasjach. Ma to jednak wysoką cenę. Zawsze mam wrażenie, że za tydzień rozpocznę nowe życie, w nowym miejscu i muszę się zorganizować na nowo. I tak, faktycznie, jest. Jeśli ktoś lubi takie tempo, odnajdzie w takim życiu szczęście. Ale, trzeba wiedzieć, że wiąże się z tym szalona szybkość, ciągła walka o to, żeby okiełznać chaos.

Tygodnik „Wprost” umieścił Cię na liście 50 najbogatszych Polek. Jak się z tym czujesz?

Pieniądze nie są dla mnie wyznacznikiem sukcesu. Nigdy nie były dla mnie celem. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Są potrzebne do tego, żeby inwestować w kolejne projekty. Gdyby pieniądze były dla mnie priorytetem, pewnie poszłabym na emeryturę. Nie o to jednak chodzi. Dużo ważniejsze są dla mnie kobiety, moje podopieczne, z którymi spotykam się na co dzień, które śledzą moje działania i z którymi wchodzę w bliskie relacje.

Mam ogromną potrzebę zaszczepienia w Polkach przekonania, że powinny w siebie uwierzyć i trochę o siebie powalczyć.

Chcę im pokazać, że mają prawo do tego, żeby być szczęśliwe, żeby pokazać, czego chcą od życia. Trening, który im proponuję, nie zmienia tylko ich ciała i sylwetki. Moim celem jest, by był on narzędziem do wprowadzania zmian w nasze życie.
Na treningu nie tyle buduje się charakter, co się go uzewnętrznia. Na macie możemy trochę poeksplorować nasze wnętrze. A jak już siebie poznamy, to wiemy nad czym powinniśmy popracować. Kobiety, które ze mną trenują przełamują swoje słabości, rosną w siłę i uczą się samodyscypliny. Gdy to osiągną, zawieszanie poprzeczki wysoko na innych platformach życia nie jest im takie straszne.

Chcę zawalczyć o Polki. Obecnie trenuję ze mną kilka milionów kobiet, ale to wciąż za mało.

zdjęcie: Facebook.com

czytaj dalej

Ludzie

Co lubi autorka powieści „Esesman i Żydówka” oraz „Zaniemówienie”

10 rzeczy, które lubi Justyna Wydra

Opublikowane

-

przez

Justyna Wydra / moje / ulubione
poprzednia1 z 11
Użyj strzałek ← → do przeglądania

JUSTYNA WYDRA, gliwiczanka – od zawsze kocha się w słowach. Szczególnie tych pisanych, śpiewanych i wypowiadanych na kinowym ekranie. Pracuje z nimi jako copywriter i autorka artykułów dla prasy drukowanej oraz internetowej. Po godzinach czyta i pisuje książki, prowadzi bloga, słucha muzyki i stara się nadrobić filmowe zaległości. Autorka powieści Esesman i Żydówka oraz Zaniemówienie.
Gdy ma już naprawdę serdecznie dosyć słów, zamyka za sobą drzwi i udaje się tam, dokąd pokieruje ją instynkt Włóczykija – najczęściej ląduje na górskim szlaku, bądź w północnych Włoszech. Z zawodu jest biologiem/zoologiem/entomologiem, i choć do dziś uwielbia podglądać owady, sama przed sobą przyznaje uczciwie, że powinna była obrać kurs na historię bądź polonistykę.
Aha – jako miłośniczka motoryzacji, po prostu MUSI obrócić się za każdym spotkanym na ulicy pięknym samochodem. Ostatnio także stylowym motocyklem 🙂

(więcej…)

poprzednia1 z 11
Użyj strzałek ← → do przeglądania

czytaj dalej

Trending

scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services