Wojciech Nurek: PLAC GRUNWALDZKI

Wojciech Nurek: PLAC GRUNWALDZKI

Jak sięgnąć okiem lub z kimś porozmawiać to łatwo można stwierdzić, że Gliwice są bardzo lubiane przez gliwiczan. Jedną z częstych i dość uciążliwych form wyrażania sympatii do miasta są deklaracje patriotyzmu lokalnego umieszczane na elewacjach budynków przez wielbicieli ukochanego Piasta Gliwice. Ta deklaracja miłości do Gliwic nie każdemu jednak odpowiada. Z dystansem podchodzą do niej osoby mniej zainteresowane piłka nożną oraz właściciele pstrzonych elewacji. Na szczęście istnieją także inne formy wyrażania sympatii do miasta. Jedną z nich jest namiętność do korzystania z miejskich przestrzeni publicznych. Do umiłowanych przez gliwiczan przestrzeni publicznych z pewnością zaliczyć należy piękne parki. Jednym z takich parków jest plac Grunwaldzki. Warto tu czasem wpaść by móc stwierdzić jakim cieszy się wzięciem oraz jak bogata jest różnorodność rekreacyjnego wykorzystania tych 5 cennych śródmiejskich hektarów.

Nie będzie raczej zaskoczeniem, że najwierniejszymi użytkownikami placu Grunwaldzkiego są dzieci i ich rodzice. Świetnie czują się tu małe pyrtki uczące się chodzić, biegać, upadać i uciekać przed nadspodziewanie cierpliwymi i opiekuńczymi rodzicami. A skoro są pyrtki to także spotkać tu można coraz zmyślniejsze wózki oraz modne drewniane rowerki zgrabnie łączące nieporadny dziecięcy bieg i chód z jazdą na rowerze. Największą popularnością dzieci cieszy się zmyślnie urządzony plac zabaw. Można się tu pokręcić, powspinać bądź zeskoczyć, można się pohuśtać a generalnie można nieźle poszaleć. Można się też ze sobą bliżej lub dalej poznać a w skrajnych przypadkach nawet polubić.

Na plac Grunwaldzki chętnie wpadają także dzieci starsze uwalniające się stopniowo od opieki natrętnych rodziców. Mogą sobie tu pobiegać z większym lub mniejszym sensem, pograć w piłkę a przy okazji poćwiczyć się w pierwszych grupowych kłótniach i sporach. Mogą tu dodatkowo popróbować słów, z których tatuś korzysta w domu sporadycznie, zwykle gdy nie trafi celnie młotkiem w gwózdek albo gdy szef tatusia nie był dla niego w feralnym dniu zbyt uprzejmy.

Z kolei młodzież korzysta tu chętnie z szerokiej oferty ławek i urządzonego tu boiska do sportów zespołowych. Na boisku w zależności od preferencji grających gra się najczęściej w koszykówkę lub siatkówkę. Z ławek chętnie korzystają zarówno niewielkie grupy rówieśnicze jak i sympatyzujące ze sobą pary pożądające nieco spokoju i odrobiny intymności do wymiany wzajemnych serdeczności.

Od wczesnej wiosny do późnej jesieni boisko pełni także funkcję amatorskiego kortu tenisowego. Miłośnikami tenisa na placu Grunwaldzkim są przedstawiciele starszego pokolenia, na tyle jednak młodego, że wciąż skłonnego do ruchu i zgłębiania tajników tego szlachetnego sportu. Na tym nie kończy się jeszcze wykorzystywanie parku do celów sportowych. W różnych porach dnia i roku widać ćwiczących na parkowych przyrządach gimnastycznych. Najlepsi z nich to ewidentnie już klasa mistrzowska niedostępna dla większości. Jest też niemałe grono miłośników biegania oraz chodzenia. Także chodzenia na linie. Ci ostatni rozmieszczają pomiędzy drzewami liny i próbują swych sił do skutku albo do zmierzchu.

Niemałe grono miłośników parku to osoby już niemłode a nawet nieco starsze delektujące się zwykłym spacerem czy też lekturą książki. Być może zamiłowanie tej kategorii wiekowej do lektury książek wynika z braku umiejętności posługiwanie się smarfonami i ajfonami albo też jest powodowane ich ginącą umiejętnością czytania książek ze zrozumieniem. Szeroką paletę użytkowników placu Grunwaldzkiego dopełniają nieuciążliwi miłośnicy trunków na świeżym powietrzu oraz wyznawcy mniej popularnych religii nienachalnie oferujący swoje kolorowe broszury zapraszające do lepszego świata. Są tu też całkiem liczni posiadacze psów dostarczający sobie i swym podopiecznym codzienną dawkę psiego ruchu, karnie zbierający do plastikowych woreczków jeszcze ciepłe kupy swych pupili.

Wydaje się, że miłość do ukochanego miasta wyrażana zamiłowaniem do korzystania z miejskiej przestrzeni publicznej może w przyszłości stać się konkurencją dla innych form wyrażania lokalnego patriotyzmu. Przykład placu Grunwaldzkiego pokazuje, że ta forma wyrażania uczuć wydaje się być korzystna dla zarówno dla całej rzeszy rozkochanych w mieście jak i dla samego miasta.

Kategorie: FELIETON
Tagi: miasto

Skomentuj

Only registered users can comment.