Za ładna, za szczupła, zbyt delikatna

Od wczesnych lat nieśmiało marzyłam o scenie. Mój sen się spełnił. Każdego dnia odczuwam wdzięczność za to, że mogę robić w życiu to, co prawdziwie kocham mówi Katarzyna Wysłucha aktorka Teatru Miejskiego w Gliwicach

Myślę, że niewielu widzów “Rodziny Addamsów” zdawało sobie sprawę z tego, że pod charakteryzacją babci kryje się piękna i atrakcyjna kobieta…
Ogłoszono casting, na który przygotowałam się właśnie pod kątem tej roli. Wiek nie był określony, postać miała być charakterystyczna, a takie zawsze chciałam grać. Zaśpiewałam piosenkę „Śmierć się czai tuż za rogiem” z musicalu „Rodzina Addamsów”. Zrobiłam ją na tyle przekonująco, że komisja śmiała się do rozpuku. Dostałam tę rolę. Bardzo się z tego powodu ucieszyłam. Najtrudniejsze jednak było przede mną. Na pierwszej próbie zwątpiłam czy w ogóle podołam temu wyzwaniu. Miałam pustkę w głowie, która w późniejszym etapie okazała się być twórcza.

Zagrała pani 102 letnią kobietę.
Musiałam dać sobie czas, by móc w sposób konsekwentny i wiarygodny krok po kroku budować postać. Miałam w końcu zagrać energetyczną staruszkę. Kluczowym elementem pracy wspaniałej choreograf Eweliny Adamskiej – Porczyk było nadanie postaci charakterystycznego sposobu poruszania się na scenie. I to był moment, w którym znalazłam się w tej roli. Ta rola była zupełnie inna, specyficznie napisana. Nigdy przedtem nie miałam wzorców, które mogłabym podpatrywać. Czarny humor. Babcia miała być odjazdowa babką, na ugiętych nogach z biodrami wysuniętymi do przodu i z garbem na plecach.Nie lada wysiłku wymagała ode mnie również diametralna zmiana głosu. Ale miałam już sceniczny charakter postaci czyli głos i chód.

zdjęcie: Bożena Nitka / archiwum TMG

I było zadowolenie z przyjętych założeń?
Dzięki pracy reżysera Jacka Mikołajczyka oraz szalenie zdolnej ekipy aktorskiej udało nam się wspólnie stworzyć piękne i niezapomniane widowisko. Jednak, finalnie, to widz weryfikuje jakość naszej pracy. Owacje na stojąco, ogromne zaciekawienie i chęć poznania nas za kulisami po spektaklu to największa nagroda dla nas, artystów. Nie spodziewałam się, że moja rola będzie aż tak wyrazista, sama jestem tym zaskoczona. Mam świadomość, że kostium i charakteryzacja też są dla tej postaci ważne. To niewątpliwie moja ulubiona rola.

Ponieważ jestem mała i drobna często nie ma dla mnie ról, bo „trochę za ładna, trochę za szczupła, zbyt delikatna”. Zagrałam ciekawą rolę i pomimo zgryźliwości postaci jestem całkiem sympatyczna i śmieszna, a widownia dała to odczuć.

Z jednej strony Rodzina Addamsów to czarny humor i to w najlepszym wydaniu, z drugiej jednak pokazuje, że to rodzina jest najważniejsza.

zdjęcie: Krzysztof Krzemiński

Jako gliwiczanka jest Pani wierna swojej gliwickiej rodzinie, mówię rzecz jasna o teatrze
W 1988 roku po maturze zdałam egzamin do tutejszego studium wokalno – baletowego, no i jakimś cudnym wzięto mnie od razu na scene. Zawsze miałam takie szczęście, że reżyserzy, którzy gdzieś mnie widzieli, angażowali mnie do mniejszych lub większych ról i tak to się budowało. A to już 28 lat.

Pracowała tu Pani jeszcze kiedy teatr był Operetką Śląską. Szczególni ludzie, niezapomniane historie związane z teatrem muzycznym w Gliwicach…
Mogłabym o tym opowiadać godzinami. Było wielu ludzi, którzy byli zdolni, przyjaźni. Kocham ludzi i uważam, że energia, którą dajemy wraca. Miałam w sobie tyle pokory, że zdołałam przetrwać to wszystko, bo zawód aktora nie jest prosty. Czasem obrywa się i od reżyserów i od choreografów… normalne sytuacje, jak to w pracy. Miałam niewątpliwe szczęście pracować z reżyserami, z których każdy wnosił coś, co uczyniło mój rozwój artystyczny i duchowy pełniejszym. Ważne, żeby nie stać w miejscu.

Jest Pani jedynym członkiem byłego zespołu GTM, który został w teatrze i pracuje teraz w Teatrze Miejskim. Czy nowy dramatyczny charakter tej sceny nie jest dla Pani problemem? Do tej pory zwykle grała Pani w spektaklach muzycznych…
Posiadam dyplom aktora scen dramatycznych, jestem aktorką i dlatego wpisuję się w nowy rozdział teatru w Gliwicach. A ponieważ wszystko się jeszcze tworzy i rozwija, myślę, że będzie tu dla mnie duże pole do działania. Na przestrzeni mojej artystycznej działalności mogę pochwalić się również współpracą w charakterze asystenta reżysera przy najrozmaitszych produkcjach teatralnych i muzycznych. Niedawno miałam również swój reżyserski debiut przy anglojęzycznym spektaklu młodzieżowym „Rodzina Addamsów”, oczywiście w skróconej wersji. To odbiło się szerokim echem, zebraliśmy dobre recenzje. Myślę, że mieszkańcy Gliwic docenią również projekt edukacyjny, który będzie angażował dzieci i młodzież w wieku od 6 do 13 lat.

zdjęcie: Krzysztof Krzemiński

Jeśli już mowa o Gliwicach… czy to dobre miasto dla artystów?
Miasto dobre i przyjazne artystom, i co najważniejsze wciąż rozwijające się.

To w takim razie, czy dla Pani jest dobre?Myślę, że tak.Czy Pani wizja siebie z czasów debiutu na scenie pokrywa się rzeczywistością?
W wielu momentach życia moje osiągnięcia przewyższały wyobrażenia sprzed lat. Mój dom rodzinny był pełen melodii. Ojciec był świetnym muzykiem i moim pierwszym krytykiem. Od wczesnych lat nieśmiało marzyłam o scenie. Mój sen się spełnił. Każdego dnia odczuwam wdzięczność za to że mogłam robić w życiu to, co prawdziwie kocham. I niech to będzie odpowiedzią na Pani pytanie.

Wiem, że Pani życie zawodowe nie kończy się na teatrze…
Rzeczywiście, w wolnej chwili biorę udział w różnych projektach artystycznych. Nie potrafię usiedzieć na miejscu. Jestem osobą, która zawsze musi coś robić.

Dubbing?
Tak, kiedyś był… Filmy, głównie dla dzieci, ale z nadmiaru obowiązków musiałam to odłożyć.

Asystentka reżysera? Doświadczenie doświadczeniem, ale nie każdy, nawet najlepszy aktor, ma predyspozycje, żeby podołać temu zadaniu.
Muszę przyznać Pani, że jest to bardzo trudna funkcja. Asystent musi zadbać o dosłownie wszystko. Mieć podzielną uwagę, notować i koordynować wszystko co dzieje się na scenie i po za nią. Kostiumy, rekwizyty, planowanie prób, zapamiętanie sytuacji scenicznych, kontakt z artystami, niejednokrotnie przez całą dobę. To już trzeba naprawdę lubić. Bezcennym doświadczeniem jest możliwość obserwowania reżysera przy pracy. Bardzo to motywujące i rozwijające.

rozmawiała Anna Maksym

Katarzyna Wysłucha
Ukończyła Studium Wokalno-Baletowe w Gliwicach. Egzamin Eksternistyczny dla Aktorów Dramatu zdała w ZASP Warszawie. Wystąpiła w wielu spektaklach teatralnych i musicalach m.in. „Echo dżungli” /Mowgli/, „Serduszko z lodu” /Kasia/, „Chicago” /Roxy/, „Footloose” /Ethel/, „Anna Karenina”/rola tytułowa/, „Mały Książę” /Żmija/, „High School Musical” /nauczycielka/, „Rodzina Addamsów” /Babcia/. Udziela się w dubbingu, prowadzi warsztaty teatralne z młodzieżą i dorosłymi, śpiewa w zespole „Sing Connection”, wyreżyserowała spektakl w języku angielskim „The Addams Family”.